Znowu w strugach deszczu przyszło rywalizować piłkarzom w Lubinie. Spotkanie było bardzo emocjonujące, ale nie z powodu wydarzeń na boisku. Grały ze sobą bowiem dwa zespoły, którym nie wiedzie się w tym sezonie tak, jakby tego chcieli ich właściciele. Od kilku dni mówiło się, że ewentualna porażka którejś z drużyn pociągnie za sobą dymisję jej trenera. Dziś padł co prawda bezbramkowy remis, ale i tak nie obeszło się bez rezygnacji szkoleniowca. Z dalszej pracy w Zagłębiu zrezygnował Adam Nawałka.
Sam mecz zaś był wyjątkowo nudny. Obie drużyny ostrożnie konstruowały swoje próby ataków. Śliska murawa i padający deszcz sprawiły, że zagrania piłkarzy były wyjątkowo niecelne. Lekką przewagę posiadali Widzewiacy, ale niewiele z tego wynikało. Okazje na gole po obu stronach można było dziś policzyć na palcach jednej ręki. Tradycyjnie zawiedli ci, na których liczono najbardziej. Arkadiusz Klimek zszedł z boiska już po pierwszej połowie, a wracający do składu Paweł Drumlak zagrał zaledwie przez 67 minut. Również trener Smuda nerwowo reagował na zagrania swoich piłkarzy. Mocno oberwało się Piotrowi Włodarczykowi oraz Robertowi Dymkowskiemu. Kibice opuszczali stadion zawiedzeni.
Na konferencji prasowej dominowały rozmowy o dymisji trenera Nawałki. O samym meczu trenerzy niewiele chcieli mówić. Franciszek Smuda był mimo wszystko zadowolony z remisu. Powtarzał, że ile razy przyjeżdza do Lubina jako trener, to gra mu się tutaj bardzo źle i ma po prostu pecha do Zagłębia. Adam Nawałka stwierdził, że jego drużyna zawiodła po raz kolejny, a przyczyn takiego stanu rzeczy szukać trzeba podczas głębszej analizy, gdyż zrobiono wszystko by zespół dobrze przygotować do sezonu.